Walcząc z wiatrem

Walcząc z wiatrem

Czy wiesz, co jeszcze zakazane było dawniej na statkach? Przede wszystkim – gwizdanie. Było to nawet karane, ponieważ kiedyś bosman właśnie przy pomocy gwizdka przekazywał rozkazy. Krzycząc nie byłby on w stanie przedrzeć się przez hałas powodowany sztormem. Jeżeli ktoś odważył się zagwizdać i w ten sposób przeszkodził pracy bosmana, to później był on przywiązywany do rei masztu.

Gwizdać można jednak było w jednej, wyjątkowej sytuacji – wtedy, kiedy nie było wiatru. W ten sposób można go było bowiem wywołać – a przynajmniej w to właśnie wierzyli dawni żeglarze. Widać to nawet po postawie wikingów, którzy gwizdali jak najgłośniej w nadziei, że usłyszy ich Thor.

Czy możemy się jednak dziwić temu, że marynarze tak bardzo chcieli znaleźć sposób na wywołanie wiatru? Wtedy nikt nie wiedział jeszcze, czym jest silnik, a bez wiatru statek stał w miejscu. Przykładem może być wielkie przyzwolenie na przeklinanie. Ponoć wyjątkowo brzydkimi słowami marynarz mógł obudzić świętego Antoniego, który, oburzony uch słowami, mógł ze złością zadąć im w żagle.